Fotoksiążka od Saal-Digital

Wiecie jak to jest pójść do sklepu po mleko, a wrócić z mnóstwem rzeczy, ale bez mleka? Mi się to zdarza dosyć często.

fotoksiążka pasek copy

A wiecie jak to jest pojechać na wakacje, nastawić się na robienie duuuużej ilości zdjęć i zapomnieć karty pamięci do aparatu? No właśnie. Ja już wiem jak to jest.

fotoksiążka wachlarz

Pewnie, mogłabym kupić kartę gdzieś w większym mieście, niedaleko naszego miejsca pobytu. Zamiast jednak kupować kartę, po taniosze nabyłam zestaw obiektywów do komórki i kija do selfie :) I postanowiłam zrobić samym  telefonem tak ładne zdjęcia, żeby nadawały się do stworzenia fotoksiążki.

fotoksiążka obiektywy1

Wymarzona fotoksiążka chodziła za mną już od dłuższego czasu. Nigdy nie miałam wystarczająco dużo odwagi, żeby fotoksiążkę zamówić. To było coś, czego zawsze chciałam spróbować i jednocześnie zawsze szkoda było mi wydawać na to pieniędzy – bo nie wiedziałam, czy taka forma archiwizacji zdjęć mi odpowiada. Dotąd najładniejsze ze zrobionych przeze mnie zdjęć wywoływałam i wkładałam do tradycyjnego albumu.

fotoksiążka

Kilka dni przed wyjazdem zabłądziłam w Internecie i przypadkowo odkryłam akcję promocyjną Saal-Digital. Jest to firma oferująca różnego rodzaju produkty związane z fotografią. W zamian za napisanie recenzji ich produktu można było otrzymać rabat na fotoksiążkę. Udało mi się w tej akcji wziąć udział – i właśnie piszę! :)

fotoksiążka zamiast piasku

Wracając do mojej fotoksiążki: narzuciłam sobie ograniczenie sprzętowe do wbudowanego w mój telefon aparatu i trzech dokupionych soczewek na klips. Zaczęłam się dzięki temu zastanawiać, jak z mojego super nieprofesjonalnego sprzętu wycisnąć ile się da. Kiedy w aparacie brakuje zoomu (bo cyfrowy zoom powoduje pikselozę) człowiek wreszcie zaczyna myśleć. Główkuje, jak blisko podejść do fotografowanego przedmiotu i (dzięki temu) z jakiego kąta na niego spojrzeć. Bardzo się cieszę, że przez własną nieuwagę zmuszona byłam do takiego ćwiczenia, bo czuję, że dużo się nauczyłam. Przy okazji mam zdjęcia, których się nie wstydzę pokazać rodzinie!

fotoksiążka2

Książkę składałam w programie uostępnionym przez Saal-Digital. Ten program jest właściwie jedynym mankamentem tego przedsięwzięcia – ma toporny i moim zdaniem mało intuicyjny interface, którego trzeba się po prostu nauczyć. Poza tym, po wgraniu zdjęć wszystko chodziło sprawnie i nie miałam większych problemów z zaprojektowaniem mojej książki.

fotoksiążka3

Kiedy wreszcie do mnie przyszła – po tygodniu od złożenia zamówienia, uśmiech wypełzł mi na buzię! Nie z powodu moich zdjęć – chociaż te, robione aparatem z komórki, niepoddane żadnej graficznej korekcie, prezentowały się naprawdę dobrze (ach, te kolory!) Nie przypuszczałam, że dostanę do ręki produkt, którego strony wywoływane będą na papierze fotograficznym. Tak, takim jak zwykłe odbitki, tylko w formacie książki. Wygląda to po prostu… Ach! Sami zobaczcie!

fotoksiążka otwarta1

fotoksiążka otwarta2

Bardzo, bardzo się cieszę, że mam taką piękną pamiątkę z wakacji. Myślę, że taka forma archiwizacji zdjęć jest godna polecenia i jeszcze nieraz z niej skorzystam. Cała ta akcja promocyjna nastawiła mnie bardzo pozytywnie – bo zmusiła do ruszenia mojego twórczego potencjału. Przy okazji się czegoś nauczyłam.

A wakacje? Tak, były wspaniałe!!!

Edit: Do zdjęć dzielnie pozował stary analogowy Zenit, którym dawno temu (będąc jeszcze w podstawówce) cykałam zdjęcia. Lubię tę zabawkę, wygląda pięknie!

fotoksiążka obiektywy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>